<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>stres &#8211; Euro-Punkt.pl</title>
	<atom:link href="https://euro-punkt.pl/tag/stres/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://euro-punkt.pl</link>
	<description>Zwrot podatku z zagranicy, praca za granicą</description>
	<lastBuildDate>Wed, 05 Oct 2022 12:23:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://euro-punkt.pl/wp-content/uploads/2022/01/favicon.png</url>
	<title>stres &#8211; Euro-Punkt.pl</title>
	<link>https://euro-punkt.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Praca: legalna czy nie?</title>
		<link>https://euro-punkt.pl/praca-legalna-czy-nie/</link>
					<comments>https://euro-punkt.pl/praca-legalna-czy-nie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Euro Punkt]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2016 09:28:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Prawo pracy]]></category>
		<category><![CDATA[bezrobocie]]></category>
		<category><![CDATA[emerytura]]></category>
		<category><![CDATA[legalna praca]]></category>
		<category><![CDATA[nielegalna praca]]></category>
		<category><![CDATA[PKB]]></category>
		<category><![CDATA[podatki]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[praca na czarno]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[szara strefa]]></category>
		<category><![CDATA[ubezpieczenie]]></category>
		<category><![CDATA[zarobki]]></category>
		<category><![CDATA[ZUS]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://euro-punkt.pl/praca-legalna-czy-nie/</guid>

					<description><![CDATA[Jak bardzo masowym zjawiskiem jest praca na czarno pokazują wyniki badań &#8211; w Polsce w ten nielegalny sposób zarabia ok 2 milionów Polaków, za granicą także nie jest lepiej. Dlaczego decydują się na pracę bez umowy? Jakie niesie to ze sobą konsekwencje? Wyniki badania Lithuanian Free Market Institute &#8222;Shadow Economies in the Baltic Sea Region [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jak bardzo masowym zjawiskiem jest praca na czarno pokazują wyniki badań &#8211; w Polsce w ten nielegalny sposób zarabia ok 2 milionów Polaków, za granicą także nie jest lepiej. Dlaczego decydują się na pracę bez umowy? Jakie niesie to ze sobą konsekwencje?</strong></p>
<p>Wyniki badania <em>Lithuanian Free Market Institute &#8222;Shadow Economies in the Baltic Sea Region 2015&#8221;</em> nie zachwycają. Choć na krótką metę praca w szarej strefie może się opłacać, warto zdawać sobie sprawę, z czym może się to dla nas wiązać w przyszłości. Nie warto żyć dniem dzisiejszym i ulegać pokusie wyższych zarobków. Swoją droga, jeśli chodzi o Polskę, najczęstszą odmianą nielegalnej pracy jest łączenie legalnej umowy z wypłacaniem części wynagrodzenia nieformalnie. Przyznaje się do tego ponad połowa ankietowanych, 42% z kolei nie ma żadnej umowy, ich zarobki nie są opodatkowane, a tym samym, nie odprowadza się żadnych składek &#8211; a to już może zaważyć o przyszłości.</p>
<p>Zgodnie z ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, nielegalność zatrudnienia to brak pisemnej umowy między pracodawcą i pracownikiem oraz brak zgłoszenia do ubezpieczenia społecznego. To także sytuacja, w której mimo podjęcia pracy nie wyrejestrowujemy się z urzędu pracy lub nasz pracodawca nie zgłasza tam faktu zatrudnienia nas. To także praca wykonywana przez cudzoziemca nie mającego stosownych zezwoleń, a praca wykonywana jest w innym charakterze niż ten wskazany w pozwoleniu na pracę.</p>
<p>Jak odbija się to na rynku? Spada PKB, zaniża się faktyczny poziom bezrobocia, rośnie szkodliwość społeczna. Dla pracodawcy pracownik z szarej strefy będzie tylko przelotnym pomocnikiem &#8211; tak naprawdę to przecież nic go nie trzyma w pracy, nie ma formalnych zobowiązań i może odejść z dnia na dzień, bo o żadnej lojalności raczej nie może tu być mowy.</p>
<p>Wśród głównych przyczyn podejmowania pracy &#8222;na czarno&#8221; znajdują się brak możliwości legalnego zatrudnienia i trudna sytuacja finansowa skłaniająca do łapania wszystkiego, co wpadnie w ręce. Choć z pozoru atrakcyjna, niesie ze sobą jednak konsekwencje &#8211; zarówno prawne, jak i&#8230; psychologiczne. Wiąże się to z niskim poczuciem bezpieczeństwa i mniejszą efektywnością wykonywanej pracy. Bo jak to tak, polegać tylko na tym, co zostało powiedziane, a nie zapisane &#8222;czarno na białym&#8221;? To niestety duże pole do nadużyć ze strony pracodawcy, który może chcieć wykorzystać sytuację&#8230;</p>
<p>Oczywiście zarobki mogą kusić&#8230; Brak opłat pracodawcy związanych z zatrudnianiem nowego pracownika sprawia, że ten może otrzymać więcej pieniędzy &#8222;do ręki&#8221;. Ale takie rozwiązanie także kosztuje&#8230; Przede wszystkim towarzyszy mu stres i strach w obawie przed wykryciem nielegalnego procederu i konsekwencjami prawnymi. Praca bez umowy to brak świadczeń ZUS, a więc ubezpieczenia społecznego w przyszłości, co powinno być szczególnie ważne dla osób w dojrzałym wieku, dla których wizja emerytury powinna być przekonująca jako argument przemawiający za legalizacją zatrudnienia.</p>
<p>Można liczyć na szybki zarobek bez myślenia o przyszłości i żyć w stresie i niepewności jutra. Ale czy warto?</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://euro-punkt.pl/praca-legalna-czy-nie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O stresie i mowie ciała na rozmowie kwalifikacyjnej</title>
		<link>https://euro-punkt.pl/o-stresie-i-mowie-ciala-na-rozmowie-kwalifikacyjnej/</link>
					<comments>https://euro-punkt.pl/o-stresie-i-mowie-ciala-na-rozmowie-kwalifikacyjnej/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Euro Punkt]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2016 04:54:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Poszukiwanie pracy]]></category>
		<category><![CDATA[CV]]></category>
		<category><![CDATA[dresscode]]></category>
		<category><![CDATA[mowa ciała]]></category>
		<category><![CDATA[nowa praca]]></category>
		<category><![CDATA[pracodawca]]></category>
		<category><![CDATA[pytania na rozmowę kwalifikacyjną]]></category>
		<category><![CDATA[radzenie sobie ze stresem]]></category>
		<category><![CDATA[rekrutacja]]></category>
		<category><![CDATA[rekruter]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa kwalifikacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://euro-punkt.pl/o-stresie-i-mowie-ciala-na-rozmowie-kwalifikacyjnej/</guid>

					<description><![CDATA[Trudno się dziwić, że na samą myśl o rozmowie kwalifikacyjnej czujemy wszechogarniający stres. Pocą nam się ręce, serce chce wyskoczyć z piersi i ta pustka w głowie&#8230; Gratulacje! To znaczy, że chyba naprawdę zależy Ci na tej pracy. I choć zapewne minę masz nietęgą w oczekiwaniu na TEN dzień, dziś podpowiem Ci, jak najlepiej się [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Trudno się dziwić, że na samą myśl o rozmowie kwalifikacyjnej czujemy wszechogarniający stres. Pocą nam się ręce, serce chce wyskoczyć z piersi i ta pustka w głowie&#8230; Gratulacje! To znaczy, że chyba naprawdę zależy Ci na tej pracy. I choć zapewne minę masz nietęgą w oczekiwaniu na TEN dzień, dziś podpowiem Ci, jak najlepiej się przygotować do spotkania z przyszłym pracodawcą.</strong></em></p>
<p><strong>Pozytywne nastawienie!</strong></p>
<p>Pomyślisz, że to tylko psychologiczne sztuczki, ale&#8230; ja naprawdę jestem przekonany, że pozytywne nastawienie do całej sytuacji daje bardzo dużo. Ba! Jest chyba nawet najważniejsze! Nie, nie jestem wariatem i naprawdę wiem, co mówię. Nie przypuszczasz, na jak wielu różnych rozmowach kwalifikacyjnych bywałem w poszukiwaniu tej wymarzonej pracy. Cóż, jestem w miejscu, na które sobie zapracowałem, ale dziś nie o tym. Dziś chcę Was przekonać, że rekruter bywa życzliwy. Co więcej, jest nas ciekawy i nie jest wrogiem, a rozmowa ma służyć lepszemu nas poznaniu, a nie zagięciu na nas parolu.</p>
<p><strong>Stres &#8211; czego się boimy</strong></p>
<p>Osoby przeprowadzające rozmowę dobrze wiedzą, że dla rozmówcy takie spotkanie jest stresujące. Choć nieduże zdenerwowanie jest tutaj dobrym objawem, bo znaczy, że nam zależy na tym, by dobrze wypaść, dobrze pamiętać, że nasze zachowanie w stresie też może być oceniane. Pracodawca może zobaczyć, czy mimo trudnej sytuacji potrafimy być opanowani. Choć kojarzy nam się nieciekawie, stres może być naszym sprzymierzeńcem i działać mobilizująco. To znak, że sytuacja, w której się znaleźliśmy jest dla nas ważna. Dobrze jednak pomyśleć chwilę, czego tak naprawdę się boimy podczas rozmowy. To prawdopodobnie lęk przed nową sytuacją i byciem ocenianym. Trudno zachować tu pewność siebie, to prawda.</p>
<ul>
<li>Może chodzi o to, że boimy się, że nie będziemy potrafili odpowiedzieć na pytanie rekrutera?</li>
<li>Może nie chcemy, by wyszły na jaw pewne okoliczności z poprzednich miejsc pracy?</li>
<li>Może czujemy się źle w nowym miejscu?</li>
</ul>
<p>To ważne i trudne pytania, ale mogą pozwolić nam przygotować się do rozmowy.</p>
<p><strong>Przećwicz spotkanie!<br />
</strong></p>
<p>Kiedy wiemy już, co stanowi dla nas problem, możemy zrobić wiele, by zmniejszyć nasze obawy. Jak? Podstawą jest (co powtarzam kolejny raz) przeświadczenie, że nasz przyszły pracodawca to także człowiek z krwi i kości. Może się gorzej czuć, mieć gorszy i lepszy dzień. Jedno jest pewne &#8211; chce Cię poznać, a rozmowa powinna być raczej życzliwa, bo na jej pozytywnym wyniku zależy obu stronom. Jeśli obawiamy się tej konfrontacji, można poćwiczyć rozmowę i odegrać ją z bliską nam osobą, biorąc na tapet różne pytania, które mogą paść. W internecie można znaleźć wiele przykładowych pytań, od tych bardzo klasycznych, przez naprawdę &#8222;odjechane&#8221; (o tym napiszę w którymś z kolejnych artykułów, bo stwierdziłem, że to temat rzeka!). Myślisz, że to bez sensu? Ojj, żebyś tylko nie żałował po rozmowie, nie potrafiąc błyskotliwie i kulturalnie odpowiedzieć na któreś z tych pytań, które padły&#8230;</p>
<p><strong>Jak zmniejszyć stres?</strong></p>
<p>Kiedy staniesz jednak już przed pracodawcą, prawdopodobnie mimo nawet najlepszego nawet przygotowania się do różnych pytań, stres da o sobie znać. Ja wyobrażałem sobie w takich sytuacjach, że mój rozmówca siedzi przede mną&#8230; nagi. To może śmieszne, ale dawało mi taką namiastkę bezpieczeństwa, podnosząc kąciki ust i przypominało, że kto jak kto, ale to właśnie ja tu jestem fachowcem, którego on potrzebuje! Jeśli czujesz się niepewnie, weź ze sobą jakąś bratnią duszę, a już na pewno zaplanuj przyjście na rozmowę przed wyznaczonym czasem. Jeśli nigdy wcześniej nie byłeś w danym miejscu, zapas czasowy wykorzystasz na znalezienie właściwej lokalizacji. To zaoszczędzi Ci nerwów.</p>
<p><strong>Zanim się odezwiesz&#8230;</strong></p>
<p>Choć bardzo ważne jest to, co powiesz podczas rozmowy, równie ważna jest nasza postawa &#8211; <em>mowa ciała</em> i gardzenie <em>dresscodem</em> mogą nas zgubić. O co chodzi? O nasze zachowanie &#8211; do gabinetu należy wejść pewnym krokiem, będąc wyprostowanym i zdecydowanym, oczywiście bez przesady. Pamiętaj, że jesteś tu gościem i okaż szacunek rozmówcy. Poczekaj aż wyciągnie rękę na powitanie, nie dominuj, chcąc olśnić go swoją osobowością. Sam źle byś się czuł, gdyby ktoś przyszedł do Ciebie po raz pierwszy i chciał się narzucać&#8230; Nie siadaj na brzegu krzesła, bo to świadczy o niepewności. Patrz w oczy rozmówcy, ręce trzymaj najlepiej na blacie &#8211; to niewerbalny znak, że nie masz nic do ukrycia. Jeśli nie wiesz, co robić z rękami &#8211; możesz je spleść albo miej w nich np. długopis czy teczkę z dokumentami &#8211; niepogniecioną!!</p>
<p><strong>Jak Cię widzą&#8230;</strong></p>
<p>Reguła ta jest bezlitosna. Tu nie ma usprawiedliwień i wymówek, bo pies pogniótł marynarkę, a przejeżdżający samochód zachlapał buty. Nie. Przychodząc na rozmowę swoim ubiorem okazujesz szacunek do pracodawcy i wyrażasz siebie, swój gust, elegancję i dbałość o szczegóły. Oczywiście nie będę upierał się przy garniturze i ciasno zawiązanym krawacie podczas aplikowania na stanowisko informatyka czy grzecznej garsonce przy aplikowaniu na stanowiska kreatywne, ale za każdym razem słowem klucz jest: STOSOWNIE. Interpretacja wprawdzie zależy od Ciebie, ale pewnym jest, że lepiej być zbyt eleganckim niż ubranym niedbale lub zbyt wyzywająco. Koszula i marynarka jest zawsze stosowna, pełne buty, odprasowane spodnie, a w przypadku pań &#8211; skromny kostium ze spódnicą (za kolano!) lub spodnie, żakiet, buty na lekkim obcasie, stonowany makijaż. Kolory jednolite, bez wzorów. Jeśli już koniecznie chcemy podkreślić swoją indywidualność i uznamy, że ubiegając się o dane stanowisko możemy sobie na to pozwolić to wyraźmy osobowość subtelnie &#8211; ciekawym naszyjnikiem lub kolczykami, zegarkiem czy innym drobnym dodatkiem. Pamiętajmy o jednym &#8211; jesteśmy traktowani bardziej poważnie będąc ubranym klasycznie. A przecież chodzi nam o to, by pracodawca obdarzył nas zaufaniem i przyjął do pracy.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://euro-punkt.pl/o-stresie-i-mowie-ciala-na-rozmowie-kwalifikacyjnej/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sam, ale nie samotny, czyli jak poznać bratnią duszę na emigracji</title>
		<link>https://euro-punkt.pl/sam-ale-nie-samotny-czyli-jak-poznac-bratnia-dusze-na-emigracji/</link>
					<comments>https://euro-punkt.pl/sam-ale-nie-samotny-czyli-jak-poznac-bratnia-dusze-na-emigracji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Euro Punkt]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2016 17:11:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wyjazd do pracy za granicą]]></category>
		<category><![CDATA[adaptacja]]></category>
		<category><![CDATA[emigracja]]></category>
		<category><![CDATA[radzenie sobie]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[samotny]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://euro-punkt.pl/sam-ale-nie-samotny-czyli-jak-poznac-bratnia-dusze-na-emigracji/</guid>

					<description><![CDATA[Wiele jest piosenek mówiących o samotności. Wcześniej odnosiłem je głównie do relacji damsko-męskich, teraz, kiedy jestem emigrantem, znam cienie i blaski tej sytuacji, patrzę na nie także z trochę innej perspektywy. Bo to wszystko są teksty także o nas. Co z nich wyciągniemy, to nasze, ale traktujmy je raczej jako coś, co podnosi na duchu, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em>Wiele jest piosenek mówiących o samotności. Wcześniej odnosiłem je głównie do relacji damsko-męskich, teraz, kiedy jestem emigrantem, znam cienie i blaski tej sytuacji, patrzę na nie także z trochę innej perspektywy. Bo to wszystko są teksty także o nas. Co z nich wyciągniemy, to nasze, ale traktujmy je raczej jako coś, co podnosi na duchu, a nie pogrąża nas w rozpaczy. Ale dziś nie o piosenkach, choć mógłbym o nich pisać godzinami, a o moich wspomnieniach w reakcji na Wasze komentarze do wpisu facebookowego mówiącego o, nazwijmy to, sferze towarzyskiej na emigracji.</em></p>
<p>Wasze diametralnie różne podejścia dały mi do myślenia. Oczywiście te pozytywne cieszą, dlatego tak Was starałam się ciągnąć za język, byście to Wy sami nakierowali się na sposób myślenia czy kroki do podjęcia, by coś w tej sferze zaczęło się dziać. Kiedy zobaczyłem ten demotywator, westchnąłem, bo przypomniały mi się moje początki za granicą. Z dala od bliskich, z obcym mimo wszystko językiem, z którym &#8211; mimo niezłej znajomości &#8211; nie czułem się komfortowo. Wszystko nowe &#8211; to tak, jakby rozpocząć życie na nowo, tyle, że od określonego wieku oczywiście, więc i z pewnym bagażem doświadczeń, przemyśleń i&#8230; wspomnień tego, co zostało &#8222;tam&#8221;. Tak, właśnie to najbardziej ciążyło, choć może się wydawać, że po nas, facetach, spływa to jak po kaczce. Nie było tak łatwo. Skoro jednak podjąłem decyzję o wyjeździe, musiałem być konsekwentny i spróbować zorganizować sobie rzeczywistość &#8222;tu i teraz&#8221;, z silnym wsparciem w postaci &#8222;tam i wtedy&#8221;. Choć bardzo cenię technologie, która umożliwiały i oczywiście wciąż umożliwiają bezproblemową komunikację z najbliższymi, traktowałem ich jak gąbkę pochłaniającą moje frustracje świeżo upieczonego migranta. Przykro mi było potem, kiedy zamiast być podbudowanym, miałem wyrzuty sumienia za swoją wylewność, która sprawiała, że i mojej rodzinie nie było do śmiechu. Postanowiłem rozejrzeć się dookoła i spróbować doszukać się pozytywów całej tej nowej sytuacji &#8211; po coś w końcu tu przyjechałem. Już wiedziałem, &#8222;co ja tu robię&#8221;, pozostało pytanie &#8222;po co?&#8221;. Nauczono mnie, że prócz kwestii zarobkowych powinno być coś jeszcze. Moje psychologiczne zacięcie zmusiło mnie do znalezienia pozytywów tej nowej sytuacji, którą chciałem przekuć na szansę doświadczenia czegoś nowego i dobrego, choćbym musiał zacisnąć zęby. Jak to mówią &#8211; będę szczęśliwy, choćbym miał sobie to szczęście narysować. Tyle tylko, że w rysunkach byłem kiepski. Po pracy zacząłem zwiedzać najbliższą okolicę, czasem z musu i nie do końca przekonany, bo zmęczony. Ale chłonąłem otoczenie. Żeby poczuć się trochę bardziej pewnie. Z czasem znałem już sporo miejsc w najbliższym otoczeniu i coraz częściej patrzałem przechodniom w oczy. Dopiero wtedy zauważyłem ich różnorodność i choć ta inność z początku mnie przerażała, stałem się pełen ciekawości, a już nie obaw. Trochę czasu musiało minąć, zanim odważyłem się zagadać do obcego mi człowieka. To zabawne, ale okazało się, że ów mężczyzna również nie mówił płynnie w obcym mu języku. <strong>Świadomość niedoskonałości innych dodaje pewności siebie, mówię Wam!</strong> Nastawiając się na wyjazd za granicą przede wszystkim postaw sobie za cel dogadać się, a nie zostać mówcą o kwiecistym, poprawnym języku. Gdzie w tym wszystkim jednak inni Polacy? Oczywiście byli. Początkowo też niechętnie, ale zacząłem rozglądać się za polskimi sklepami, instytucjami czy imprezami kulturalnymi. To tam poznawałem pierwszych rodaków, źródło cennych informacji. I choć może pomyślicie, że to takie trochę instrumentalne podejście, ale&#8230; jak to ludzie, przychodzą i odchodzą i ci pierwsi właśnie tacy byli. Tacy &#8222;na chwilę&#8221;, do pogadania o pogodzie, wymienienia się informacjami na temat tego, co dzieje się w mieście, na co warto zwrócić uwagę czy gdzie można iść na obiad nie tracąc połowy wypłaty 🙂 Raz czy drugi poszedłem na spotkania dla Polaków, ale.. to nie było to. Nie tego szukałem. Nie na siłę. Byłem przybity, bo myślałem, że spotkam tam ludzi, którzy pozwolą mi rozwinąć moje zagraniczne skrzydła, a natknąłem się na wycofanych i pogodzonych z niedolą ludzi. Może dla nich to dobre miejsce i znajdują tam to, czego szukają, tę pomoc na najbardziej podstawowym poziomie. Ja już sobie nieźle radziłem i odpuściłem. Zacząłem po prostu żyć, tak jak w Polsce, zacząłem jeździć na rolkach dla złagodzenia stresu, który gdzieś tam jednak mi ciążył, pomimo całkiem niezłego radzenia sobie. To okazał się być strzał w dziesiątkę&#8230; <strong>Sytuacja, w której czułem się pewnie sprawiła, że początkowe uśmiechy zamieniły się w grzecznościowe &#8222;dzień dobry&#8221;, później uprzejme wymiany zdań, wreszcie rozmowy.</strong> Zarówno z Polakami, jak i obcokrajowcami. Nagle okazywało się, że od fazy nieudolnych czasem rozmów o zainteresowaniach przechodziliśmy do wieczornych spotkań po pracy. Bez zmartwień o wzajemne zrozumienie. Jasne, zdarzali się tacy podchodzący do innych z wyższością, a to ze względu na nastawienie do migrantów, a to zgrywanie migranta zadomowionego, po prostu nonszalanckiego starego wyjadacza.</p>
<p>Najważniejszą barierę przełamałem &#8211; nie bałem się już nawiązać kontaktu. To przełożyło się na kontakty w pracy, kiedy w kolegach i koleżankach z pracy zauważyłem też po prostu ludzi, z pasjami, marzeniami, troskami i słabościami. Tu też bywa różnie &#8211; jakieś poczucie konkurencji gdzieś tam co jakiś czas rodzi niemiłe sytuacje. Ale to ja decyduję z kim chcę spędzić czas i jeśli tylko wyczuwam dobre fluidy w drugim człowieku, staram się okazać swą życzliwość i po prostu uśmiechnąć. Potem wszystko już jakoś idzie łatwiej.</p>
<p><strong>Dużo goryczy było w tych Waszych wpisach</strong> i ja ją rozumiem, bo sam na samym początku widziałem siebie na straconej pozycji. No, bo jak to, zaczynać wszystko od nowa, iść do sklepu i powiedzieć &#8222;poproszę 5 znajomych&#8221;? Niestety nie. To kwestia otwarcia, znalezienia sfery komfortu, która sprawia, że czujemy się trochę bardziej pewni siebie i rozejrzenia się, czy aby w tej strefie nie ma kogoś obok. Pani <strong>Beata</strong> wskazała w jednym z komentarzy także na siłę internetu jako szansy na poznanie ludzi. I to jest dobre rozwiązanie dla tych z Was, którzy nie wyobrażają sobie ot, takiego zagadania, jak ja wtedy na rolkach. Internet przystępniejszy, no i w internecie nie widać, gdy pisząc zastanawiamy się 🙂 Warto wchodzić na strony dla emigrantów, różnego typu fora, bo to są największe skupiska takich jak my. Jak wszędzie nie brakuje oszołomów, ale po wypowiedziach można poznać, kto jest kto. Tak jak w komentarzach pod tym moim wpisem 🙂</p>
<p>Nie bójmy się ludzi &#8211; wbrew pozorom oni wszędzie są tacy sami. <strong>I choć nie raz jeszcze zawiedziemy się, próbujmy</strong>, by nie być &#8211; jak śpiewa Oddział Zamknięty &#8211; samotnym wśród ludzi, którzy myślą: &#8222;On nigdy nie jest sam&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://euro-punkt.pl/sam-ale-nie-samotny-czyli-jak-poznac-bratnia-dusze-na-emigracji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
